Łużyce zremisowały trzecie spotkanie z rzędu i ich szanse na dogonienie Olimpii są coraz bliższe matematycznym. Jako pierwsi w meczu powody do radości mieli jednak goście. W 48 min dośrodkowanie aktywnego Mazura z rzutu rożnego skutecznie zamknął Mockało. Chwilę później piłka po strzale Mazura drugi raz ugrzęzła w siatce Szatkowskiego, lecz arbiter tym razem gola nie uznał. Wyrównał z rzutu wolnego pośredniego Sawicki. – Spotkanie było typowym meczem walki. Remis nie powinien nikogo krzywdzić, ale czujemy lekki niedosyt. W końcówce meczu Piotrek Churlak nie trafił bowiem z bliska praktycznie do pustej bramki. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Stawiamy na przyszłość, dlatego w zespole gra coraz więcej młodych piłkarzy – skomentował Andrzej Małkiewicz, kierownik Granicy. – Brakuje nam napastnika z prawdziwego zdarzenia – przyznał po meczu trener Konrad Rutkiewicz. W trakcie meczu obie strony za sprawą arbitrów (główny Arkadiusz Karaban, jeden z liniowych Alojzy Matejewicz) wielokrotnie przecierały oczy ze zdziwienia. Ich zdaniem podjęli oni wiele niezrozumiałych decyzji.
ŁUŻYCE: Grebenyuk – Sudnik (88 Zygmunt), Gustafiak, Trojanowski, Mockało, Malinowski, Nir (80 Babych), Mandżejewski, Mazur, Fereniec, Kędzierski (46 Szewc).
W pozostałych meczach zagrają:
Automatyka Bolesławiec - Orzeł Lubawka 2:4
Twardy Świętoszów - Pogoń Markocice 1:2
Sparta Zebrzydowa - Gryf Gryfów Śl. 3:2
Lotnik Jeżów Sudecki - Piast Bolków 3:1
Piast Zawidów - Włókniarz Mirsk 2:1
Apis Jędrzychowice - Czarni Lwówek Śl. 0:1
Olimpia Kamienna Góra - Chrobry Nowogrodziec (mecz przełożono na 28.
maja)


