W meczu otwierającym rundę
wiosenną klasy okręgowej Łużyce Lubań pokonały w Gryfowie Gryf 2:1 (1:0). – Z przebiegu całego pojedynku byliśmy zespołem lepszym i wygraliśmy zasłużenie – powiedział po meczu Konrad Rutkiewicz, szkoleniowiec Łużyc. W początkowych fragmentach meczu to jednak Gryf częściej był w posiadaniu piłki. – To był dla mnie sygnał, że jest nie tak jak powinno. Zakładaliśmy bowiem przed meczem, że naszą szansą jest gra z kontry. Niestety było odwrotnie – powiedział z kolei trener Gryfa Daniel Koko. W 25 min po szybko rozegranym rzucie wolnym Modzelewski dośrodkował w pole karne do Nira, a ten bez przyjęcia nie dał szans Michnie na interwencję. Ten sam zawodnik zaraz po zmianie stron efektownym strzałem z powietrza podwyższył wynik. Gospodarzom nadzieje na wywalczenie remisu dał Farganus, lecz mimo prób ta sztuka Gryfowi się nie udała. – Po stracie gola graliśmy czujnie w obronie i dowieźliśmy wygraną do ostatniego gwizdka – przyznał Marcin Nir, bohater Łużyc. Wygrana dała lubanianom awans na trzecie miejsce w tabeli. Fotki z meczu - tutaj.
Okiem trenerów
Konrad Rutkiewicz: - Nasza wygrana była zasłużona. Zespół Gryfa oddał jeden strzał, zdobył ładną bramkę i zaczął szukać okazji do remisu. Nic dziwnego, że zwietrzył swoją szansę. Gdybyśmy jednak wykorzystali wcześniejsze sytuacje stworzone przez siebie pojedynek mógłby toczyć się w spokojnej dla nas atmosferze. Wygraliśmy mecz i to jest najważniejsze. Nie jesteśmy jeszcze w pełni zgrani i z każdym powinno być lepiej. Bardzo ładne gole zdobył Marcin Nir, ale na wynik pracował cały zespół.
Daniel Koko: - Mamy niezły zespół i to chyba dzisiaj było widać na boisku. Przed meczem mieliśmy inne założenia. To my mieliśmy grać z kontry, a nie Łużyce. Sposobem na sukces miała być bowiem obrona za podwójną gardą, a z biegiem czasu poszukać okazji do kontry. Tymczasem moi zawodnicy trochę się zagalopowali. przez pierwsze 20-25 minut dyktowaliśmy warunki gry, przebywaliśmy na połowie gości i to mnie niepokoiło. Wcześniej czy później to musiało się zemścić. Przy akcji bramkowej przysnęli zwłaszcza środkowi obrońcy i nasze plany diametralnie się zmieniły. Nie mieliśmy nic do stracenia, bowiem wiadomo jaka jest nasza sytuacja w tabeli. Po przerwie zrobiłem kilka zmian, w efekcie czego w ostatnim kwadransie na boisku przebywało trzech napastników. Złapaliśmy kontakt z rywalem, ale szczęście było dziś po stronie Łużyc. Mimo przegranej uważam, że nie mamy się czego wstydzić i z nadzieją możemy patrzeć w przyszłość. Będziemy szukać punktów nie tylko z rywalami w walce o pozostanie w lidze, ale i z silniejszymi przeciwnikami. Każdy punkt zdobyty z takimi zespołami jak Czarni, Łużyce, Twardy, czy Lotnik będzie na wagę złota.
Gryf Gryfów – Łużyce Lubań 1:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Nir (25), 0:2 Nir (46), 1:2 Farganus (56). Żółte kartki: Wilczyński, Traube oraz Babych, Gustafiak. Sędziował: Rafał Bancewicz. Widzów: 200.
GRYF: Michno – T. Marzec, Cabała, Wilczyński (36 Traube), R. Wójcikowski (53 Gandurski), Serdeczny, Farganus, Rewers (78 K. Włodarek), K. Marzec, Ślusarczyk, A. Włodarek (65 Śmieszek).
ŁUŻYCE: Grebeniuk – Modzelewski, Andruchów, Gustafiak, Malinowski, Mandżejewski, Misiurek, Mazur, Fereniec (60 Kędzierski), Nir (76 Zygmunt), Babych (87 Sudnik).


